' "Oh, don't you dare look back.
Just keep your eyes on me."
I said, "You're holding back,"
She said, "Shut up and dance with me!" '
Obudziłam się gwałtownie i wzięłam do ręki telefon doskonale wiedząc kto dzwoni tak wcześnie.
- Tess. Jeśli dzwonisz powiedzieć mi, że właśnie zobaczyłaś najlepsze buty, które istnieją na świecie, nie dożyjesz jutra. - Wymamrotałam sennym głosem. Po drugiej stronie usłyszałam tylko chichot przyjaciółki.
- Czyżbym cię obudziła? Nie to, że o to mi chodziło.. - Znowu się zaśmiała. Uwielbiam ją, ale czasem totalnie mnie wkurza.
- Tess. Jest.. - Odchyliłam telefon od ucha i sprawdziłam godzinę. - 8.43. Niedziela. A ty dzwonisz do mnie, żeby powiedzieć mi, że nie chciałaś mnie obudzić? Tessa, zabije cię.
- Już już marudo. - Odpowiada i mogę wręcz zobaczyć jak wywraca na mnie oczami. - Dzwonię tak wcześnie, bo pomyślałam, że może chcesz wybrać się ze mną na plażę?
- Na plażę? Ja? Wiesz, jak bardzo nie lubię tam chodzić. - Mruknęłam w odpowiedzi. Oczywiście, że ona to wie. Chce mnie tylko torturować.
- No wiem, ale dzisiaj jest taka ładna pogoda i jutro jest szkoła i w tym tygodniu mamy tyle sprawdzianów i mogły.. - Muszę przerwać jej argumenty. Będzie tak wymieniać dopóki się nie zgodzę.
- Dobra, dobra. Idę. - Słyszę jej pisk.
- Kocham cię! O 9.30 jestem u ciebie. Nie mogę się już doczekać! - Kolejny pisk. Tym razem osuwam telefon na pewną odległość.
- Tess. Dosyć. Zgodziłam się. A teraz oszczędź moje uszy. Proszę.
- Okej, okej. - Mruczy. - Zwlekaj się z łóżka. Do zobaczenia!
- Pa. - Odpowiadam, ale ona już się rozłączyła. Wariatka.
Z wielkim żalem wstaję z łóżka i od razu kieruje się do łazienki. Biorę szybki prysznic i owijam się puchatym ręcznikiem. Wracam do pokoju po wszystkie niezbędne rzeczy i znowu idę do łazienki. Szybko przebieram się w kostium kąpielowy, szorty i koszulkę na ramiączkach z jakimś nadrukiem. Myję zęby, tuszuję moje rzęsy maskarą i zbieram moje włosy w wysokiego kucyka. Wychodzę z pomieszczenia i wchodzę do kuchni. Od razu w oczy rzuca mi się karteczka na lodówce.
'Będę w domu o 18. Jeśli gdzieś wychodzisz - napisz do mnie. Kocham cię.'
Uśmiecham się do siebie i od razu piszę do mamy sms'a, że wybieram się z Tess na plażę. Niemal natychmiast dostaje odpowiedź.
'Baw się dobrze. I uważaj na siebie.'
Chowam telefon do tylnej kieszeni spodenek i biorę jabłko z koszyczka. Znowu wracam do mojego pokoju i wyciągam z szafy moją ulubioną torbę. Pakuję do niej mały koc, ręcznik, krem do opalania i jakąś książkę. Pewnie Tess i tak nie pozwoli mi jej czytać, ale na wszelki wypadek ją biorę. Po chwili słyszę dzwonek do drzwi. Zakładam torbę na ramię i idę otworzyć przyjaciółce.
- Hej! - Przytula mnie na powitanie. - Gotowa?
- Zawsze. - Uśmiecham się do niej sztucznie za co obrywam w ramię. - Auć! Za co to było?
- Za sarkazm. - Puszcza mi oczko i wyciąga mnie wręcz z mieszkania. Zamykam drzwi na klucz i razem z Tess schodzimy po schodach. Mieszkanie na trzecim piętrze bez windy ma swoje plusy jak i minusy.
- Mówię ci. Czuję, że będzie niesamowicie! - Mówi z ekscytacją Tessa, kiedy idziemy do jej samochodu. Dobrze, że chociaż ona z nas obu ma prawo jazdy.
- Nie to, że coś, ale mówisz tak za każdym razem gdy tam idziemy. - Odpowiadam jej i wsiadam do samochodu od strony pasażera.
- Dzisiaj to nie to samo. Coś się dzisiaj stanie. - Odpala z uśmiechem samochód i kieruje się w stronę pobliskiej plaży. Nie mam ochoty uświadamiać jej, że nasz dzisiejszy wypad będzie dokładnie taki sam jak każdy inny, więc tylko się do niej uśmiecham. Włączam radio i od razu rozpoznaję naszą nową ulubioną piosenkę. Podgłaszam radio i widzę, że przyjaciółka już wybija rytm na kierownicy. Kiedy tylko Demi zaczyna śpiewać, razem z Tess do niej dołączamy.
'Tell me what you want
What you like
It's okay
I'm a little curious too
Tell me if it's wrong
If it's right
I don't care
I can keep a secret, can you?'
Po około 10 minutach naszego "śpiewania" Tess parkuje przy sklepie. Wysiadamy z samochodu i idziemy w kierunku plaży.
- Tutaj jest okej? - Pyta mnie, kiedy jesteśmy około 15 metrów od wody.
- Tak, może być. Tak długo jak będziemy w tej odległości będzie okej. - Uśmiecham się do niej trochę nerwowo. Wie, jak panicznie boję się wody odkąd skończyłam 10 lat. Rozkładamy nasze koce, a ja od razu wchodzę na mój.
- Nie rozbierasz się? - Pyta mnie Tess zdejmując swoją zwiewną sukienkę.
- No już. - Zdejmuję z siebie moje szorty i koszulkę zostając w niebiesko-białym kostiumie. Zawsze go lubiłam. Smarujemy się nawzajem z Tess kremem do opalania cały czas się przy tym śmiejąc. Po kilku minutach jesteśmy już gotowe na słońce.
- Uwielbiam się opalać. - Powiedziałam kładąc się na kocu.
- Tak, to jest życie. Plaża, woda, słońce. Czemu nie może być tak zawsze? - Tess westchnęła zakładając swoje okulary przeciwsłoneczne.
- Ponieważ mamy szkołę i nie jesteśmy ani sławne ani bogate. - Wzruszyłam ramionami i zamknęłam oczy.
- Taa.. Nie musiałaś przypominać. - Odpowiedziała Tessa, po czym posłała mi swój psujesz-nastrój uśmiech. Macham na nią ręką i znowu zamykam oczy.
Leżymy tak około godziny przewracając się z jednej na drugą stronę. W tym czasie obserwujemy naszych ulubionych ratowników oraz miejscowych przystojniaków.
- Patrz tam! Ten jest niezły. - Powiedziała Tess patrząc na blondyna idącego z deską sufingową. Ona ma słabość do blondynów.
- Może być. - Przejechałam wzrokiem po wszystkich plażowiczach i wtedy go zobaczyłam. - Wow. - Szepnełam.
- Co? Gdzie? Który? - Tessa nie umiała się powstrzymać od zadawania pytań, a ja tępo wpatrywałam się w chłopaka. - No powiedz mi który. - Jęknęła i szturchnęła mnie w ramię tym samym odwracając moją uwagę od szatyna.
- Ten szatyn. Przy barze. - Dyskretnie wskazałam jej chłopaka dłonią. Jak tylko go dostrzegła widziałam jak jej oczy się powiększają.
- Czy ty wiesz kto to jest? - Szepnęła nie dowierzając.
- Najgorętszy chłopak na tej plaży? Tak wie..
- Nie! - Przerwała mi w połowie zdania. - To Justin Bieber. Nie poznajesz?
Odwróciłam się znowu w stronę chłopaka i rzeczywiście kogoś mi przypominał.
- Czy to on śpiewa tą piosenkę.. Umm.. 'Boyfriend'? - Zapytałam niepewnie.
- Tak! To on! On jest po prostu nieziemski. Jego oczy, włosy, głos.. - Rozmarzyła się Tess i nadal patrzyła w stronę baru.
- Tess. Przestań tam patrzeć, bo jeszcze na nas spojrzy. - Mruknęłam i szturchnęłam ją.
- Za późno.
- Że co? - Szepnęłam krzycząc i od razu odwróciłam się w tamtą stronę.
W tej chwili nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jestem pewna, że moje policzki przybrały czerwony kolor. Jego wzrok mnie onieśmielał, ale i intrygował. Nie umiałam przerwać tej chwili. Szatyn puścił mi oczko i uśmiechnął się szelmowsko. Teraz to jestem czerwona jak burak.
- Boże święty! Czy ty też to widziałaś? - Zapytała Tess ściskając mnie za ramię.
- Tak, chyba tak. - Szepnęłam i w końcu odwróciłam się w inną stronę.
- Okej, ja uciekam do wody a ty... rób cokolwiek innego i nie myśl za bardzo o tym przystojniaku. - Puściła mi oczko i szybko uciekła w kierunku morza zanim zdążyłam jej cokolwiek odpowiedzieć. Mentalnie przybijam sobie piątkę za wzięcie ze sobą książki.
Jestem na trzecim rozdziale "Collide", kiedy nad moją głową widzę cień. Kilka ceni.
- Umm... Przepraszam? Zasłaniacie mi słońce. - Chłopcy tylko znacząco się do mnie uśmiechają. Jest ich czterech. Oddychaj Kate, tylko oddychaj.
- Nie sądzisz, że wystarczy ci tego słońca? I bez niego jesteś gorąca. - Uśmiecha się do mnie, a jego koledzy zaczynają się śmiać. Oddychaj.
- Może i jestem, ale słońca nigdy za wiele, więc spadajcie. - Mówię pewnie i odwracam się w drugą stronę.
- Zadziorna. Zobaczymy czy będziesz taka mądra, gdy zabraknie ci tego słońca. - Nie zwracam uwagi na ten komentarz, jednak gdy czuję, że się unoszę zaczynam panikować.
- C-co? Co wy robicie? - Jąkam się, gdy widzę, że zmierzamy w kierunku wody.
- Nic co ci zaszkodzi skarbie. Trochę cię schłodzimy. - Mówi ten sam chłopak co wcześniej. Cholera, cholera, cholera.
- To nie jest najlepszy pomysł. Właściwie to jest okropny. Już mi nie jest gorąco. Zimno się jakoś zrobiło. Nie czujecie? - Panikuję, a wszyscy zaczynają się śmiać. Gdy rozglądam się dookoła widzę, że stoimy już w wodzie. Nie mając innego wyjścia zaczynam krzyczeć.
- Tess! Tessa!
- Zamknij się dziewczyno. - Chłopak o ciemnych włosach zatyka mi buzie ręką, ale nie powstrzymuje mnie to przed wyrywaniem się.
- Liczymy do trzech kochanie. - Szepcze mi do ucha jeden z nich, a ja od razu zamykam oczy. To się nie dzieje. To tylko głupi sen. Zaraz się obudzisz.
- Raz.
- Nie, nie, nie, nie.
- Dwa. - Biorą rozmach.
- Zostawcie ją. Ona nie umie pływać. - Słyszę w oddali moją przyjaciółkę, ale jest już za późno, bo ich odliczanie dobiegło końca.
- I trzy! - Po tym nie widziałam ani nie słyszałam już nic.
-----------------------------------------------------------------------
Hej. :) Jest pierwszy rozdział. Jeśli to nie jest Wasze pierwsze fanfiction, które czytacie, to pewnie wiecie, że pierwsze rozdziały są po prostu nudne. Tu jest to samo. :)
Mam nadzieję, że podoba Wam się to co tu napisałam i będziecie czekać na rozwinięcie całej akcji.
Mogę Wam powiedzieć, że w następnym rozdziale poznacie trochę Justina. Więcej nie powiem. Musicie tu wrócić. :)
Tymczasem miłego czytania i udanego weekendu. Postaram się dodać drugi rozdział jeszcze w sierpniu. Do zobaczenia. :)



