sobota, 22 sierpnia 2015

ROZDZIAŁ 1.

*KATE*


' "Oh, don't you dare look back.
  Just keep your eyes on me."
  I said, "You're holding back,"
  She said, "Shut up and dance with me!" '

Obudziłam się gwałtownie i wzięłam do ręki telefon doskonale wiedząc kto dzwoni tak wcześnie.
- Tess. Jeśli dzwonisz powiedzieć mi, że właśnie zobaczyłaś najlepsze buty, które istnieją na świecie, nie dożyjesz jutra. - Wymamrotałam sennym głosem. Po drugiej stronie usłyszałam tylko chichot przyjaciółki.
- Czyżbym cię obudziła? Nie to, że o to mi chodziło.. - Znowu się zaśmiała. Uwielbiam ją, ale czasem totalnie mnie wkurza.
- Tess. Jest.. - Odchyliłam telefon od ucha i sprawdziłam godzinę. - 8.43. Niedziela. A ty dzwonisz do mnie, żeby powiedzieć mi, że nie chciałaś mnie obudzić? Tessa, zabije cię.
- Już już marudo. - Odpowiada i mogę wręcz zobaczyć jak wywraca na mnie oczami. - Dzwonię tak wcześnie, bo pomyślałam, że może chcesz wybrać się ze mną na plażę?
- Na plażę? Ja? Wiesz, jak bardzo nie lubię tam chodzić. - Mruknęłam w odpowiedzi. Oczywiście, że ona to wie. Chce mnie tylko torturować.
- No wiem, ale dzisiaj jest taka ładna pogoda i jutro jest szkoła i w tym tygodniu mamy tyle sprawdzianów i mogły.. - Muszę przerwać jej argumenty. Będzie tak wymieniać dopóki się nie zgodzę.
- Dobra, dobra. Idę. - Słyszę jej pisk.
- Kocham cię! O 9.30 jestem u ciebie. Nie mogę się już doczekać! - Kolejny pisk. Tym razem osuwam telefon na pewną odległość.
- Tess. Dosyć. Zgodziłam się. A teraz oszczędź moje uszy. Proszę.
- Okej, okej. - Mruczy. - Zwlekaj się z łóżka. Do zobaczenia!
- Pa. - Odpowiadam, ale ona już się rozłączyła. Wariatka.
Z wielkim żalem wstaję z łóżka i od razu kieruje się do łazienki. Biorę szybki prysznic i owijam się puchatym ręcznikiem. Wracam do pokoju po wszystkie niezbędne rzeczy i znowu idę do łazienki. Szybko przebieram się w kostium kąpielowy, szorty i koszulkę na ramiączkach z jakimś nadrukiem. Myję zęby, tuszuję moje rzęsy maskarą i zbieram moje włosy w wysokiego kucyka. Wychodzę z pomieszczenia i wchodzę do kuchni. Od razu w oczy rzuca mi się karteczka na lodówce.
'Będę w domu o 18. Jeśli gdzieś wychodzisz - napisz do mnie. Kocham cię.'
Uśmiecham się do siebie i od razu piszę do mamy sms'a, że wybieram się z Tess na plażę. Niemal natychmiast dostaje odpowiedź.
'Baw się dobrze. I uważaj na siebie.'
Chowam telefon do tylnej kieszeni spodenek i biorę jabłko z koszyczka. Znowu wracam do mojego pokoju i wyciągam z szafy moją ulubioną torbę. Pakuję do niej mały koc, ręcznik, krem do opalania i jakąś książkę. Pewnie Tess i tak nie pozwoli mi jej czytać, ale na wszelki wypadek ją biorę. Po chwili słyszę dzwonek do drzwi. Zakładam torbę na ramię i idę otworzyć przyjaciółce.
- Hej! - Przytula mnie na powitanie. - Gotowa?
- Zawsze. - Uśmiecham się do niej sztucznie za co obrywam w ramię. - Auć! Za co to było?
- Za sarkazm. - Puszcza mi oczko i wyciąga mnie wręcz z mieszkania. Zamykam drzwi na klucz i razem z Tess schodzimy po schodach. Mieszkanie na trzecim piętrze bez windy ma swoje plusy jak i minusy.
- Mówię ci. Czuję, że będzie niesamowicie! - Mówi z ekscytacją Tessa, kiedy idziemy do jej samochodu. Dobrze, że chociaż ona z nas obu ma prawo jazdy.
- Nie to, że coś, ale mówisz tak za każdym razem gdy tam idziemy. - Odpowiadam jej i wsiadam do samochodu od strony pasażera.
- Dzisiaj to nie to samo. Coś się dzisiaj stanie. - Odpala z uśmiechem samochód i kieruje się w stronę pobliskiej plaży. Nie mam ochoty uświadamiać jej, że nasz dzisiejszy wypad będzie dokładnie taki sam jak każdy inny, więc tylko się do niej uśmiecham. Włączam radio i od razu rozpoznaję naszą nową ulubioną piosenkę. Podgłaszam radio i widzę, że przyjaciółka już wybija rytm na kierownicy. Kiedy tylko Demi zaczyna śpiewać, razem z Tess do niej dołączamy.

'Tell me what you want
What you like
It's okay
I'm a little curious too
Tell me if it's wrong
If it's right
I don't care
I can keep a secret, can you?'

Po około 10 minutach naszego "śpiewania" Tess parkuje przy sklepie. Wysiadamy z samochodu i idziemy w kierunku plaży.
- Tutaj jest okej? - Pyta mnie, kiedy jesteśmy około 15 metrów od wody.
- Tak, może być. Tak długo jak będziemy w tej odległości będzie okej. - Uśmiecham się do niej trochę nerwowo. Wie, jak panicznie boję się wody odkąd skończyłam 10 lat. Rozkładamy nasze koce, a ja od razu wchodzę na mój.
- Nie rozbierasz się? - Pyta mnie Tess zdejmując swoją zwiewną sukienkę.
- No już. - Zdejmuję z siebie moje szorty i koszulkę zostając w niebiesko-białym kostiumie. Zawsze go lubiłam. Smarujemy się nawzajem z Tess kremem do opalania cały czas się przy tym śmiejąc. Po kilku minutach jesteśmy już gotowe na słońce.
- Uwielbiam się opalać. - Powiedziałam kładąc się na kocu.
- Tak, to jest życie. Plaża, woda, słońce. Czemu nie może być tak zawsze? - Tess westchnęła zakładając swoje okulary przeciwsłoneczne.
- Ponieważ mamy szkołę i nie jesteśmy ani sławne ani bogate. - Wzruszyłam ramionami i zamknęłam oczy.
- Taa.. Nie musiałaś przypominać. - Odpowiedziała Tessa, po czym posłała mi swój psujesz-nastrój uśmiech. Macham na nią ręką i znowu zamykam oczy.
Leżymy tak około godziny przewracając się z jednej na drugą stronę. W tym czasie obserwujemy naszych ulubionych ratowników oraz miejscowych przystojniaków.
- Patrz tam! Ten jest niezły. - Powiedziała Tess patrząc na blondyna idącego z deską sufingową. Ona ma słabość do blondynów.
- Może być. - Przejechałam wzrokiem po wszystkich plażowiczach i wtedy go zobaczyłam. - Wow. - Szepnełam.
- Co? Gdzie? Który? - Tessa nie umiała się powstrzymać od zadawania pytań, a ja tępo wpatrywałam się w chłopaka. - No powiedz mi który. - Jęknęła i szturchnęła mnie w ramię tym samym odwracając moją uwagę od szatyna.
- Ten szatyn. Przy barze. - Dyskretnie wskazałam jej chłopaka dłonią. Jak tylko go dostrzegła widziałam jak jej oczy się powiększają.
- Czy ty wiesz kto to jest? - Szepnęła nie dowierzając.
- Najgorętszy chłopak na tej plaży? Tak wie..
- Nie! - Przerwała mi w połowie zdania. - To Justin Bieber. Nie poznajesz?
Odwróciłam się znowu w stronę chłopaka i rzeczywiście kogoś mi przypominał.
- Czy to on śpiewa tą piosenkę.. Umm.. 'Boyfriend'? - Zapytałam niepewnie.
- Tak! To on! On jest po prostu nieziemski. Jego oczy, włosy, głos.. - Rozmarzyła się Tess i nadal patrzyła w stronę baru.
- Tess. Przestań tam patrzeć, bo jeszcze na nas spojrzy. - Mruknęłam i szturchnęłam ją.
- Za późno.
- Że co? - Szepnęłam krzycząc i od razu odwróciłam się w tamtą stronę.
W tej chwili nasze spojrzenia się skrzyżowały. Jestem pewna, że moje policzki przybrały czerwony kolor. Jego wzrok mnie onieśmielał, ale i intrygował. Nie umiałam przerwać tej chwili. Szatyn puścił mi oczko i uśmiechnął się szelmowsko. Teraz to jestem czerwona jak burak.
- Boże święty! Czy ty też to widziałaś? - Zapytała Tess ściskając mnie za ramię.
- Tak, chyba tak. - Szepnęłam i w końcu odwróciłam się w inną stronę.
- Okej, ja uciekam do wody a ty... rób cokolwiek innego i nie myśl za bardzo o tym przystojniaku. - Puściła mi oczko i szybko uciekła w kierunku morza zanim zdążyłam jej cokolwiek odpowiedzieć. Mentalnie przybijam sobie piątkę za wzięcie ze sobą książki.
Jestem na trzecim rozdziale "Collide", kiedy nad moją głową widzę cień. Kilka ceni.
- Umm... Przepraszam? Zasłaniacie mi słońce. - Chłopcy tylko znacząco się do mnie uśmiechają. Jest ich czterech. Oddychaj Kate, tylko oddychaj.
- Nie sądzisz, że wystarczy ci tego słońca? I bez niego jesteś gorąca. - Uśmiecha się do mnie, a jego koledzy zaczynają się śmiać. Oddychaj.
- Może i jestem, ale słońca nigdy za wiele, więc spadajcie. - Mówię pewnie i odwracam się w drugą stronę.
- Zadziorna. Zobaczymy czy będziesz taka mądra, gdy zabraknie ci tego słońca. - Nie zwracam uwagi na ten komentarz, jednak gdy czuję, że się unoszę zaczynam panikować.
- C-co? Co wy robicie? - Jąkam się, gdy widzę, że zmierzamy w kierunku wody.
- Nic co ci zaszkodzi skarbie. Trochę cię schłodzimy. - Mówi ten sam chłopak co wcześniej. Cholera, cholera, cholera.
- To nie jest najlepszy pomysł. Właściwie to jest okropny. Już mi nie jest gorąco. Zimno się jakoś zrobiło. Nie czujecie? - Panikuję, a wszyscy zaczynają się śmiać. Gdy rozglądam się dookoła widzę, że stoimy już w wodzie. Nie mając innego wyjścia zaczynam krzyczeć.
- Tess! Tessa!
- Zamknij się dziewczyno. - Chłopak o ciemnych włosach zatyka mi buzie ręką, ale nie powstrzymuje mnie to przed wyrywaniem się.
- Liczymy do trzech kochanie. - Szepcze mi do ucha jeden z nich, a ja od razu zamykam oczy. To się nie dzieje. To tylko głupi sen. Zaraz się obudzisz.
- Raz.
- Nie, nie, nie, nie.
- Dwa. - Biorą rozmach.
- Zostawcie ją. Ona nie umie pływać. - Słyszę w oddali moją przyjaciółkę, ale jest już za późno, bo ich odliczanie dobiegło końca.
- I trzy! - Po tym nie widziałam ani nie słyszałam już nic.

-----------------------------------------------------------------------

Hej. :) Jest pierwszy rozdział. Jeśli to nie jest Wasze pierwsze fanfiction, które czytacie, to pewnie wiecie, że pierwsze rozdziały są po prostu nudne. Tu jest to samo. :)
Mam nadzieję, że podoba Wam się to co tu napisałam i będziecie czekać na rozwinięcie całej akcji. 
Mogę Wam powiedzieć, że w następnym rozdziale poznacie trochę Justina. Więcej nie powiem. Musicie tu wrócić. :) 
Tymczasem miłego czytania i udanego weekendu. Postaram się dodać drugi rozdział jeszcze w sierpniu. Do zobaczenia. :)

wtorek, 18 sierpnia 2015

PROLOG.


Kiedy myślisz, że nie masz nic, okazuje się, że tak naprawdę masz wszystko. 


Kiedy myślisz, że masz wszystko, okazuje się, że tak naprawdę nie masz nic. 



--------------------------------



Hej. :) Witam wszystkich na moim blogu. Mam nadzieję, że historia Kate i Justina przypadnie Wam do gustu i z chęcią będziecie odwiedzać to fanfiction. Nie jest to pierwsze opowiadanie, które pisze, ale pierwsze, które sądzę, że jest warte w ogóle pisania i zwrócenia na nie uwagi. Proszę Was o wyrozumiałość i cierpliwość. W planach mam dodawanie dwóch rozdziałów na miesiąc, czyli mniej więcej nowego rozdziału możecie się spodziewać co dwa tygodnie, głównie w weekendy.
Prolog jest krótki i rzeczowy. Nie mówi za wiele, ale wkrótce zobaczycie, że te dwa proste zdania opisują bardzo dużo. :)
Mam nadzieję, że po przeczytaniu opisów bohaterów oraz króciutkiego prologu choć trochę zachęciłam Was do ponownego zajrzenia tutaj. Do zobaczenia przy pierwszym rozdziale. :)

P.S. Możecie znaleźć mnie tutaj:

sobota, 15 sierpnia 2015

BOHATEROWIE.






Kate Wilson (Lily Collins) 18 l.

Nie rzucam się w oczy. Staram się tego nie robić. Nie potrzebuję sztucznych uśmiechów i wyidealizowanych komplementów. Liczy się coś więcej niż popularność. Bo kiedyś ona nie będzie miała żadnego znaczenia. 






Justin Bieber (Justin Bieber) 19 l.

Wszyscy znają moje imię, wiedzą gdzie jestem, śledzą każdy mój ruch. To życie ma wiele wad jak i zalet. Jednak każdy ma czasami dość tego zamieszania. Ja mam dość.